11Głośniej niż okrzyki rozdzielających już bezpiecznie stada między wodopojniami niechaj wysławiają tam łaski Wiekuistego, łaski dla siół swoich w Izraelu, gdy znowu pociągnął do bram lud Wiekuistego.
14Od Efraima wiodą szczep swój zwycięzcy Amaleka, za tobą Binjamin z tłumami swoimi; od Machira nadeszli prawoznawcy, a od Zebuluna władający trzciną pisarza.
15A przywódcy Isachara z Deborą - tak Isachar, podpora Baraka, w dolinę wyprawiono go w ślad za nim. Ale w oddziałach Reubena podniosłe były rozpamiętywania serc!
17Gilead po drugiej stronie Jordanu się wylęga, a Dan - czemu przebywa bojaźliwie na okrętach? Aszer bawi nad wybrzeżem mórz i nad zatokami jego spoczywa.
23Klnijcie Meroz, rzecze wysłannik Wiekuistego, klnijcie, przeklinajcie mieszkańców jego, gdyż nie przybyli na pomoc Wiekuistemu, na pomoc Wiekuistemu, śród bohaterów.
30Czyżby nie natrafili na łup i nie dzielili go? dziewica jedna albo dwie na głowę mężczyzny, łup różnobarwnych tkanin dla Sysery, łup tkanin różnobarwnych, wzorzystych; po parze różnobarwnych, wzorzystych na szyję branek.
31Tak niechaj wyginą wszyscy wrogowie Twoi, Wiekuisty! ale miłujący Go są jako wschód słońca w wspaniałości swojej! I zażywał kraj spokoju przez lat czterdzieści.